Stary blog, którego przez 10 lat prowadziłam na Bloxie, aż do zamknięcia tej platformy, zawierał historię mojej narastającej miłości do serialu Doktor Who. Od przypadkowo obejrzanego kawałka odcinka specjalnego (to były The Waters of Mars) przez decyzję o rozpoczęciu oglądania nie od serii z aktorem, który mnie w tych Wodach Marsa oczarował, tylko od pierwszych odcinków New Who, narastającą fascynację, bycie fanką, akceptację zmiany i Jedenastego Doktora, zachwyt (i irytację, i zachwyt) historiami Stevena Moffata, oglądanie spinoffów, poszukanie klasycznych odcinków i zapoznanie się Doktorowymi klasykami, Dwunastego Doktora, Big Finish, pożegnanie z Dwunastym, ekscytację ideą Doktora-kobiety… No dobra, to ostatnie było już po Bloxie, nie zostawiło śladów – może i dobrze, bo z bólem serca przyznaję, że niewiele mam, jako oglądająca, dobrego do powiedzenia o fabułach z czasów duetu Whittaker / Chibnall.
No ale teraz, po nadejściu Czternastego (a i Piętnastego), jest okazja sobie pewne rzeczy poukładać. Na przykład zrobić listę ulubionych Doktorowych odcinków :). Tak, spora ich część miała szczegółowe, kilkustronicowe omówienia na starym blogu. Tak, gdzieś kiedyś ściągnęłam zip ze starych notek. Nie, nie mam go. Tak, strasznie mnie serce o to boli.

No ale dobrze, dość rozdrapywania ran, lecimy. Odcinek/ seria (dla klasyków), rok, Doktor, dwa zdania (powiedzmy). I potraktujcie ostrzeżenie River Song poważnie 🙂

Neron (Derek Francis) i Pierwszy Doktor (William Hartnell)
The Reign of Terror, 1964 (Pierwszy), scen. Dennis Spooner: klasyczna seria z cyklu “Doktor i historia”. Rewolucja francuska jak zwykle w brytyjskim / anglosaskim filmie (tylko Scarlet Pimpernela brakowało), ale świetny, świetny William Hartnell, grający Doktora z mieszanką powagi, obcości i humoru).
The Romans, 1965 (Pierwszy), scen. Dennis Spooner: (Ale głupi ci) Rzymianie, w szczególności Neron z dworem i rodzinką, a do tego wyjątkowo komiczny Pierwszy Doktor. Komediowe ujęcie klasycznego schematu typu “Doktor uczy o przeszłości”, tu gdzieś między obyczajowością Ja, Klaudiusz a anarchicznym absurdem spod znaku brytyjskich komedii o antyku, a la Up Pompeii.

Figurki Drugiego i Cybermena, niestety nie moje
The Tomb of the Cybermen, 1967 (Drugi), scen. Kit Pedler, Gerry Davis. No co ja będę, Cybermeni.

Trzeci Doktor (Jon Pertwee) i Jo Grant (Katy Manning)
Terror of the Autons, 1971 (Trzeci), scen. Robert Holmes. Fajni Obcy. Spójny scenariusz. Kathy Manning/ Jo Grant. MASTER. Pomysły ogrywane potem w późniejszych inkarnacjach Doktora (Rose).
The Mind of Evil, 1971 (Trzeci), scen. Don Houghton. Brygadier Lethbridge-Stewart, polityczna fabuła na Ziemi, fajne ogranie thrillerowej de facto konwencji typu “Terroryści mają broń masowej zagłady, czas goni”. No i Master.

Czwarty Doktor (Tom Baker) i profesor Litefoot (Trevor Baxter)
Terror of the Zygons, 1975 (Czwarty), scen. Robert Banks Stewart. Eeee… fajni Obcy? Sarah Jane. Cudowny Czwarty Doktor, za którym przepadam i który jest – po Pierwszym – moim ulubionym Doktorem czasów klasycznych. Brygadier, UNIT, zabawa ideą potwora z Loch Ness.
The Talons of Weng Chiang, 1977 (Czwarty), scen. Robert Holmes. KOCHAM. Przede wszystkim za to, że to jest chyba seria najbliższa w całym Doktorze bycia pastiszem Sherlocka Holmesa, jedynej postaci/”uniwersum”, której było na starym blogu więcej niż Doktora. GIGANTYCZNY SZCZUR Z SUMATRY. Jago i Litefoot <3. Tak, ta seria ma swoje wady, ale miłość, w tym przypadku, ci wszystko wybaczy.

Piąty Doktor (Peter Davidson), bez Mawdryna
Mawdryn Undead, 1983 (Piąty), scen. Peter Grimwade. Fajna historia, pomysłowa i nieoczywista, do tego Nyssa i Tegan.

Valeyard (Michael Jayston), bez Doktora
The Trial of the Time Lord (Szósty), scen. Robert Holmes, Philip Martin, Pip & Jane Baker. Valeyard. Master. Gallifrey, ja chyba jeszcze nie mówiłam, że jak lubię inne typy odcinków, tak do tych związanych z Gallifrey i Time Lordami mam sporą słabość.

Rani (Kate O’Mara)
Time and the Rani, 1987 (Siódmy), scen. Pip & Jane Baker. Rani, plus w sumie niedoceniony Siódmy. I Mel.

Dziewiąty Doktor (Christopher Eccleston) z osobami do tańca, Rose Tyler (Billie Piper) i kapitanem Jackiem Harknessem (John Barrowman)
Dalek, 2005 (Dziewiąty), scen. Robert Shearman. Pierwsza tutaj, nie ostatnia historia z najbardziej chyba ikonicznymi wrogami Doktora. I mój mniej więcej pierwszy Doktor (patrz The Waters of Mars). Przepiękny i przejmujący odcinek, wspaniale naświetlający paradoksalnie podobieństwo między pozornymi przeciwieństwami, błyskotliwie zagrany przez Christophera Ecclestona. Tak się powinno ogrywać klasyczne potwory w tej serii. Top topów moich ukochanych odcinków.
The Empty Child / The Doctor Dances, 2005 (Dziewiąty), scen. Steven Moffat. Wejście smoka, w roli smoka Steven Moffat, scenarzysta; wtedy chyba nikt nie podejrzewał, jak będzie ważny dla Doktora. Doktorowy horror w najlepszym wydaniu (Moffat chyba w tym jest najmocniejszy).

Ten dialog, w kawałkach z obrazkami
The Christmas Invasion, 2005 (Dziesiąty), scen. Russell T. Davies. Głównie dla regeneracji w Dziesiątego, plus – ja wiem, mnóstwo osób jej nie cierpi, ale ja naprawdę uwielbiam Jackie Tyler.
Army of Ghosts / Doomsday, 2006 (Dziesiąty), scen. Russell T. Davies. Konkretnie dla dwóch motywów. Pierwszym jest legendarna konwersacja Daleków z Cybermenami, drugim (tymczasowe) zamknięcie wątku Rose Tyler. Stoi to wszystko na emocjach i aktorstwie Tennanta, nie oszukujmy się.
The Runaway Bride 2006 (Dziesiąty), Russell T. Davies. Donna Noble. Wystarczy, bo reszta jest… OK.

Alexandra Moen jako udręczona Lucy Saxon
Human Nature / The Family of Blood, 2007 (Dziesiąty), scen. Paul Cornell. No i się zaczyna: trzecia seria Tennanta jako Doktora i jak spojrzycie na listę odcinków, to zobaczycie, że od siódmego (a w zasadzie mogłoby być i od szóstego, 42 to chyba najlepszy odcinek Chrisa Chibnalla napisany dla Doktora) są tu już wszystkie. Ten odcinek kupił mnie pomysłem (wreszcie!) na Marthę Jones, jednymi z najlepszych i najstraszniejszych Doktorowych przeciwników i umiejętnym poruszeniem tematu emocji i samotności Doktora.
Blink, 2007 (Dziesiąty), scen. Steven Moffat. Moffat at his best, paradoksalny, niedoktorowy, błyskotliwy scenariuszowo i trzymający widzów w ciągłym napięciu odcinek. Jeśli eksperymentować z Doktorem, to tak. Plus, Anioły.
Utopia / The Sound of Drums / Last of the Time Lords 2007 (Dziesiąty), scen. Russell T. Davies. A tu z kolei IMHO Davies at his best, budujący tragedię tak ponurą, jak tylko on umie. Zacznijmy od upiornego losu, jaki zgotował ostatnim ludziom przyszłości (jak do mnie dotarło, kim są Toclafane, to mnie solidnie trzepnęło i pomyślałam, że trzeba mieć naprawdę pokręconą wyobraźnię, żeby to tak wymyślić…). Ale to nie wszystko, bo jest i fenomenalna, naszkicowana kilkoma scenami i fantastycznym (!!) aktorstwem Alexandry Moen tragiczna postać Lucy Saxon, i historia Marty (chyba sam Davies ją określił jako the gospel according to Martha Jones), i koncertowo zagrany przez Johna Simma Master, rozpięty między absolutnie nieludzkim okrucieństwem i kompletnym brakiem jakiejkolwiek kontroli nad sobą a ewidentnym cierpieniem i niepewnością. Relacja między nim a Doktorem jest wielowymiarowa, skomplikowana – to jest przyjaźń/miłość, która przeszła przez tyle prób i zdrad i rywalizacji i nienawiści i rozczarowań i niezrozumienia i, po prostu, czasu, że stała się nieuniknioną wrogością, ale nigdy do końca nie umarła. Ta mini-seria fantastycznie też używa muzyki, do dzisiaj mam kawałki z tych odcinków na playliście.

David Tennant (Dziesiąty Doktor) i Lesley Sharp (Sky) w Midnight
The Fires of Pompeii, 2008 (Dziesiąty), scen. James Moran. (Ale głupi ci) Rzymianie i Doktor z Donną. Bardzo klasyczny odcinek, z klasycznym Doktorowym dylematem i z dość typowym pomysłem (Obcy stoją za jakimś historycznym wydarzeniem). Cudne dialogi, na czele z tym o Spartakusie. Fajnie ograne schematy związane z popkulturowym Rzymem (mam o tym artykuł naukowy!). Plus, Amy Pond i Dwunasty Doktor, którzy jeszcze nie wiedzą, że będą kiedyś Amy i Dwunastym.
Silence in the Library / Forest of the Dead 2008 (Dziesiąty), scen. Steven Moffat. Nastrój. Klimat. Idea River Song i Alex Kingston jako River Song. Czy mówiłam coś o klimacie?
Midnight 2008 (Dziesiąty), scen. Russell T. Davies. TEN odcinek. IMHO najlepszy – scenariuszowo, konstrukcyjnie, od strony postaci i aktorstwa – odcinek Doktora Who. I groza, i niesamowitość, i budowanie klimatu prostymi środkami, i znakomite aktorstwo. I smutne refleksje o ludzkości.
Turn Left 2008 (Dziesiąty), scen. Russell T. Davies. Odcinek alternatywny, Doktor bez Doktora i świat bez Doktora, za to z Donną i z Rose. Odważny pomysł, który wyszedł.

Dziesiąty Doktor (David Tennant) i Master / Mistrz (John Simm, aktor, którego w ogóle uwielbiam, widziałam kilkakrotnie w teatrze i uważam, że jest skandalicznie, mimo wszystko, niedoceniony)
The Waters of Mars 2009 (Dziesiąty), scen. Russell T. Davies, Phil Ford. Drugi TEN odcinek (choć w praktyce to nie jest odcinek, to jest godzinny film fabularny, jeden z, powiedzmy, odcinków specjalnych). Mój pierwszy odcinek Doktora – skacząc po kanałach, obejrzałam kawałek i zaintrygowało mnie na tyle, że celowo nie skończyłam, tylko zaczęłam od pierwszego odcinka Dziewiątego, Rose. Wygrywa przede wszystkim tym, jak Tennant kreuje cierpiącego, pełnego buntu i wściekłości, niegotowego na odejście Doktora – scena z Time Lord Victorious to jest Doktorowy odpowiednik Galadrieli z Pierścieniem, tylko znacznie bardziej gorzki. Plus znakomita Lindsay Duncan.
The End of Time, 2009 (Dziesiąty / Jedenasty), scen. Russell T. Davies. Nierówny, nie zawsze udany, ale za Wilfreda Motta i za to, co się okazało znaczyć He will knock four times. I za Mastera, i za finałowe słowa Dziesiątego Doktora, które chyba nie tylko we mnie siedziały jak zadra aż do wczoraj.

Alex Kingston jako River Song jako Kleopatra. A to dopiero początek timey-wimey
The Pandorica Opens / The Big Bang 2010 (Jedenasty), scen. Steven Moffat. Timey-wimey Steven Moffat w mistrzowskiej formie. Miało być big and mad, i było. Plus, wow, wspaniali książkowi plastikowi Rzymianie, wspaniały Matt Smith i absolutnie boska Kleopatra, która powinna być w Egipcie, i martwa. Mam o tym odcinku artykuł naukowy 🙂
A Christmas Carol, 2010 (Jedenasty), scen. Steven Moffat. Mój ulubiony Christmas Special Doktora: po części za wizualną wyobraźnię, po części za naprawdę pomysłową i inteligentną adaptację Dickensa.
The Impossible Astronaut, 2011 (Jedenasty), scen. Steven Moffat. Początek olśniewająco-męczącego Moffatowego timey-wimey chaosu, ale jaki początek! Smith bezbłędny jako Doktor patrzący w twarz własnej śmierci, zagadki w zagadkach , hmm, River Song.
The Doctor’s Wife 2011 (Jedenasty), scen. Neil Gaiman. Nagrodzony Hugo odcinek, w którym mamy złe mówiące głosem Michaela Sheena i kobietę TARDIS w nieco gotyckich ciuchach.

Tu wcale nie miało być obrazka, ale jak tak można, bez Jedenastego (Matt Smith) i jego TARDIS / Idris (Suranne Jones)
The God Complex, 2011 (Jedenasty), scen. Toby Whithouse. Przepiękny retelling mitu o Minotaurze (ależ mi się marzyło, żeby Toby Whithouse, który go napisał, został showrunnerem!) z bardzo efektownie rozegraną kwestią boskości i samotności – w sumie nie wiadomo, bardziej Minotaura czy bardziej Doktora.
The Wedding of River Song, 2011 (Jedenasty), scen. Steven Moffat. RIVER SONG. Rozwiązanie (??) tego całego timey-wimey z żonami, dziećmi, teściowymi, synowymi i Time Lordami. Chaotyczne, nie dla wszystkich, ale dla mnie osobiście ważne i wzruszające.

War Doctor (John Hurt)
The Day of the Doctor, 2013 (Jedenasty / Dziesiąty / War Doctor), scen. Steven Moffat. John Hurt jako Doktor, powrót Tennanta, Kate Lethbridge-Stewart, nie całkiem Rose Tyler. KURATOR. Odcinek (a raczej film) zdecydowanie, zdecydowanie dla fanów, ale nie dziwota, bo to special na pół wieku Doktora.

Heaven Sent, 2015 (Dwunasty), scen. Steven Moffat. Peter Capaldi plus Steven Moffat wydawali mi się w teorii duetem idealnym, w praktyce – chyba nie wszystko wyszło, przynajmniej dla mnie. Większość odcinków Dwunastego to dla mnie odcinki między solidną szkolną czwórką a trójką – rzetelne, fajne, bardzo efektownie przez Capaldiego zagrane, ale za serce nie chwytające. No więc są takie odcinki i jest Heaven Sent, absolutna IMHO topka serialu – może dlatego, że ten odcinek odchodzi od utartych fabularnych schematów, jest koncepcyjnie odważny i pomysłowy, no i naładowany emocjami. Capaldi, aktor świetny, ma wreszcie okazję naprawdę coś pograć.
The Husbands of River Song, 2015 (Dwunasty), scen. Steven Moffat. Doktorowe heist movie, River Song w idealnej dla niej roli awanturniczej heroiny, romans, ucieczki, przygody. Słodko-gorzkie i urocze.

Trzynasta (Jodie Whittaker) i Uciekająca (Jo Martin), dwie Doktor(ki)
Fugitive of the Judoon, 2020 (Trzynasta / Fugitive), scen. Vinay Patel, Chris Chibnall. Obawiam się, że strasznie dużo o moim stosunku do Trzynastej Doktor mówi fakt, że moim ulubionym odcinkiem z nią i tym, który rzeczywiście po prostu zrobił na mnie wrażenie, jest ten, w którym scenę kradnie jej inna Doktor, nieznana wcześniej, a grana z charyzmą i urokiem przez Jo Martin.
Nie zrozumcie mnie źle. Bardzo mnie ucieszyła wiadomość o kobiecej inkarnacji Doktora (a że regenerację z Time Lorda w Time Lady się da zrobić ŚWIETNIE, dowodzi Missy), lubię i cenię Jodie Whittaker (była znakomitą Antygoną w spektaklu Polly Findlay, u boku Christophera Ecclestona jako Kreona!), do oglądania przystępowałam pod sporym wrażeniem tego, jak umiejętnie i skutecznie Chris Chibnall napisał i poprowadził pierwszy sezon Broadchurch… No, zapowiadało się idealnie.
Zapowiadało się i coś nie zagrało, przynajmniej ze mną – może fakt, że miałam wrażenie, że sporo z tych historii ma ładunek dydaktyzmu wzięty wprost z odcinków z Pierwszym, a ja już mocno z tego wyrosłam? Może towarzyszy było za dużo na raz, co zostawiało każdej z osób za mało miejsca? Nie wiem, w każdym razie nie działało, oglądałam już wtedy raczej z doskoku niż regularnie, a miłość do serialu zamieniła się w mieszankę nostalgii i irytacji. Tyle że potem pojawiła się na ekranie Jo Martin i poczułam znowu ten dreszcz – radość, że Doktor to jest taka postać, którą naprawdę kocham, ale i żal, że ona jest Doktorem tylko na chwilę, bo na tę chwilę weszła w rolę znakomicie. Kupiła mnie całkowicie, poproszę o rolę dla niej w nowych seriach (i nie, to nie musi być Doktor, taki Master odkrywający po regeneracji, że ma twarz Doktor, to też by było coś).

David Tennant (Czternasty) i Ncuti Gatwa (Piętnasty). Szkoda, że nie widzicie reszty jego stroju 🙂
The Giggle, 2023 (Czternasty / Piętnasty), scen. Russell T. Davies. DOKTOR WRÓCIŁ. Znaczy, mój Doktor, mój ulubiony aktor jako Doktor, ale też pewien typ podejścia do postaci i opowieści. Jestem daleka od bezkrytycznego idealizowania w całości czasów Daviesa – on się, jak dla mnie, trochę za bardzo lubi znęcać nad postaciami, patrz Donna, i kreować nieopisane tragedie, patrz końcówka drugiego i zwłaszcza cały trzeci sezon Torchwood (ale i ostatnie słowa Dziesiątego są z tej samej kategorii). Niemniej, ma on na swoim koncie sporo odcinków udanych, i do nich zaliczyłabym wszystkie trzy specjalne odcinki z Donną i Czternastym – niezłe The Star Beast, dobre Wild Blue Yonder i naprawdę, naprawdę bardzo, IMHO, dobre The Giggle. Dawnośmy w Doktorze nie mieli tak udanego złola, jak Toymaker Neila Patricka Harrisa, w idealnych proporcjach mieszający groteskę, okrucieństwo i grozę. David Tennant – cóż, Tennant jest Tomem Bakerem Nowego Who, najwyraźniej 🙂 Do tego miał ten odcinek idealny IMHO finał dla Doktora, który zasłużył na spokój, i dla Doktora, który jest cieplejszy, bardziej otwarty, empatyczny i chyba po prostu miły, niż którykolwiek przed nim. Oraz, obecny na ekranie czy nie, WILF. Jestem gotowa na nowe przygody.

Neve McIntosh (Madame Vastra), Catrin Stewart (Jenny Flint), Dan Starkey (Strax)
DODATKI
Wzmianki: postacie, które uwielbiam, a których główne odcinki się tu nie zmieściły: Strax, Jenny, Madame Vastra, Missy, Master (Sacha Dhawan).

Niekończącą się miłością kocham serię animowaną Scream of the Shalka (2003, alternatywny Dziewiąty <Richard E. Grant> i jego (życiowy) partner, alternatywny Master <Derek Jacobi>), scen. Paul Cornell. Biedny Ósmy Doktor nie załapał się ze swoim jedynym filmem, ale wspomnę o tym, jak bardzo go lubię w miniaturce The Night of the Doctor.
Mam sporo ulubionych słuchowisk Big Finish, ale to chyba temat na osobną notkę.

























