Światowy Dzień Czytania Tolkiena

Z okazji dzisiejszego dnia czytania autora, bez którego niewątpliwie byłabym czytelniczo kimś innym, niż jestem – łapcie wysoce amatorski filmik (ktoś się tu dopiero uczy nagrywać dźwięk). Czytam na nim (swoim głosem pani przedszkolanki…) fragment pierwszego rozdziału łacińskiego przekładu Hobbita – a konkretniej, opis Bilba i jego rodziny oraz scenę spotkania z Gandalfem. Dziesięć minut mnie, czytającej po łacinie (i robiącej w paru miejscach – co zauważyłam już po zgraniu całości – małe błędy akcentowe 😀 ). Czytam tak zwaną wymową szkolną, a nie preferowaną w kręgach akademickich restytutą, bliższą wymowie Rzymian z czasów Cezara i Cycerona – robię to dlatego, że tłumaczenie, którym się posługuję, stylizowane jest na łacinę późną – już nawet nie średniowieczną.

Tłumaczenia dokonał Mark Walker, a ukazało się ono w roku 2012 nakładem wydawnictwa HarperCollins. To nie jest przekład, który by mnie zachwycał – mam do tłumacza sporo pretensji o poszczególne decyzje przez niego podjęte (a na starym blogu miałam też długą recenzję – ale uznałam, że dzisiaj, z okazji dnia czytania autora, wybiorę raczej to tłumaczenie niż któryś z polecanych przez organizatorów fragmentów. Ciekawe, co sam Tolkien, świetny przecież latynista, myślałby o pracy Walkera…