Zew Zajdla 2020: opowiadania (10): Wiktor Orłowski, “Głębia snuff”

To już ostatnie dni głosowania na najważniejszą z polskich fanowskich nagród fantastycznych! W ramach akcji #ZewZajdla, promującej lekturę polskiej fantastyki i świadome głosowanie na jej najważniejszą przyznawaną przez fanów nagrodę, polecam na tym blogu, w krótkich notkach, te opowiadania, które mnie się szczególnie w 2020 podobały i które sama rozważam jako kandydatury do umieszczenia na mojej własnej liście. Głosuje się, jak w zeszłym roku, online, przy pomocy specjalnego formularza. Na obecnym etapie zgłaszamy nominacje – do pięciu opowiadań i powieści, które, naszym zdaniem, zasługują na wyróżnienie.

Rekomendowałam już opowiadanie z tomu Sny umarłych 2020 tom I – “Teatr chemiczny” a pod koniec serii wracam do tego tomu z propozycją innego z zawartych w nim opowiadań. Tym razem jest to “W głębi snuff” Wiktora Orłowskiego.

Uwaga: dalsza część analizy zawiera spojlery. Przejdź na koniec (po drugiej ilustracji), po krótką bezspojlerową rekomendację.

Podtytułem tekstu Orłowskiego – ale podtytułem fatalnym, bo za dużo zdradzającym – mogłoby być “Witajcie w piekle”. Bo niemal dosłownie tam właśnie bohaterowie się znajdują.

Okej, to nie jest piekło. To raczej swoisty czyściec, jeśli rozumieć czyściec jako miejsce oczekiwania. Zmarli w czyśćcu, który proponuje nam Orłowski, nie czekają na odkupienie ani na moment, kiedy dostąpią ostatecznego oczyszczenia. Tutaj to oczyszczenie przychodzi wraz z pamięcią.

Orłowski to autor, który lubi emocjonalne jazdy i gwałtowne granie uczuciami czytelników. Realizuje te idee przede wszystkim przy pomocy efektownie wymyślonych literackich pomysłów. Autor lubi mocne, emocjonalnie naładowane tematy – tak było w opowiadaniu “Śmierć w Mountain Green” w Fantazjach zielonogórskich IX, gdzie pojawia się para nadnaturalnych śledczych, odgrywających emocje mordercy i ofiary, podobnie wygląda też główny koncept opowiadania “Pamiętasz mit o Tanatosie” w zbiorze Umieranie to parszywa robota, gdzie Orłowski nowatorsko ogrywa motyw zombie.

“W głębi snuff” też wpisuje się w ten sposób pisania – bo żeby wyjść z tego stanu zawieszenia, bohaterowie muszą przeżyć jeszcze raz własną śmierć, odzyskać wspomnienia po niej, jak makabryczna by nie była. W klasycznym micie dusze piją wodę Lete, rzeki zapomnienia; w tekście Orłowskiego jest wręcz przeciwnie, tutaj kluczem do spokoju jest pamięć – pamięć i ponowne przeżycie traumy.

Orłowski te traumatyczne wspomnienia pisze jak zwykle bardzo efektownie, dając czytającym emocjonalną jazdę po bandzie. To jest tekst zasadniczo inny od większości tego, co dotychczas polecałam: o szybszej akcji, bardziej skupiony na pomyśle i fabule niż na refleksji i języku, ale może też dzięki temu trafi do innych czytelników niż na przykład literackie odloty Brzozowskiego. A Wiktor Orłowski to autor, którego warto obserwować – mam wrażenie, że jest w jego pisaniu spory potencjał na literacki sukces.

Francis Bacon, Tryptyk – sierpień 1972, jeden z serii czarnych tryptyków malarza, namalowany po samobójstwie wieloletniego partnera; skojarzył mi się nastrój tego obrazu jakoś z klimatem tekstu Orłowskiego.

GDZIE ZNALEŹĆ: W tomie Sny umarłych 2020 , tom I, wydawnictwa Phantom Books.

ZA ILE: Obecnie w sklepie Okolicy Strachu za 38 PLN

DLA KOGO: Dla lubiących weird fiction, ale bez klimatu groteski, raczej idące w poważniej rozumianą niesamowitość. Dla ceniących w prozie przede wszystkim pomysłowość i oryginalne koncepty. Dla lubiących emocjonalną jazdę bez trzymanki.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s