Zew Zajdla 2020: opowiadania (1): Michał Brzozowski, “Nakręcia głowy”

W zeszłym roku, po od-zombieniu bloga, postanowiłam podzielić się z czytelnikami swoimi typami do nagrody im. Janusza A. Zajdla. Konkretniej – na tym etapie – tekstami, które mam w swojej szerokiej puli do nominacji i z których wybiorę swoją piątkę. W tym roku też postanowiłam kontynuować ten pomysł. A że właśnie dziś zaczyna się sezon nominowania do nagrody – wydaje mi się to najlepszym momentem, by zacząć.

Nagrodę Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla przyznaje się ją co roku, a w głosowaniu biorą udział osoby, które albo obecne są na Polconie, albo wykupiły akredytację wspierającą i głosują zdalnie – co zapewne w tym roku będzie ciągle oznaczać głosowanie zdalne. Nominować jednak może absolutnie każdy. Wystarczy wybrać do pięciu swoich ulubionych opowiadań i do pięciu powieści i zagłosować na nie przy pomocy specjalnego formularza, dostępnego online.  Te teksty, które dostaną najwięcej głosów, uzyskają oficjalną nominację i to spośród nich realni i korespondencyjni uczestnicy Polconu – albo, jak w 2020, ci, którzy zdecydowali się na wykupienie za kilka PLN (dosłownie) akredytacji do głosowanie – wybiorą nagrodzone teksty. 

I tu pojawia się pytanie: jak wybierać? Listy pomocnicze, opracowane przez niezastąpioną ekipę Zewu Zajdla, liczą po solidne kilkaset opowiadań i powieści. Nie oszukujmy się, jako całość to jest nie do przeczytania dla 99, 99% z nas. I oczywiście, jakąś metodą wyboru jest po prostu zagłosowanie na ulubieńców. Większość z nas pewnie ma takich pisarzy, na których nowy tekst zagłosuje w ciemno, zakładając, że cokolwiek XY napisze, będzie lepsze niż reszta. Żeby nie być gołosłowną – podejrzewam, że dowolna powieść fantastyczna Anny Brzezińskiej będzie miała u mnie zapewnione miejsce na nagrodowej liście.

Ale… ale można próbować poszerzyć swoje normalne czytelnicze wybory. Nie twierdzę, że zrobienie niemożliwego założenia “Przeczytam WSZYSTKO, potem nominuję” jest realistyczne albo sensowne, ale może warto zerknąć szerzej? Rok 2020 obfitował w dobre a dostępne antologie, także te darmowe – być może zajrzenie do którejś i poświęcenie czasu na przeczytanie jednego czy drugiego opowiadania w lubianym gatunku – albo wręcz przeciwnie, w nowym, którego nie znamy – to dobry pomysł? Lektura powieści to spora inwestycja czasu, ale opowiadania czyta się zazwyczaj dość szybko. Kto wie, może znajdziemy kolejnego interesującego autora lub autorkę?

Moje zamiłowanie do czytania sporej ilości polskich antologii i zbiorów wiąże się, po części, z faktem, że od samego początku biorę udział w akcji Zew Zajdla, mającej na celu propagowanie polskiej fantastyki i świadomego nominowania do nagród. I oczywiście wiem, że nie każdy ma na przeglądanie – nawet darmowych – antologii czas i ochotę, ale ponieważ ja akurat lubię, to pozwolę sobie na tę prywatę i zareklamuję na blogu kilka tekstów, które uważam za warte nominacji. Zacznę od opowiadania Michała Brzozowskiego “Nakręcia głowy”, które ukazało się w antologii Weird fiction po polsku (Phantom Books Horror, 2020).

UWAGA: Dalsza część analizy zawiera spojlery. Przejdź na koniec (po drugiej ilustracji), po krótką bezspojlerową rekomendację.

Okładka antologii, autorstwa Vladislava Chenchika

“Nakręcia głowy” znakomicie wpisały się w formułę weirdowego tomu, w którym się znalazły. Tekst Michała Brzozowskiego balansuje między absurdem (od którego wychodzi) i elementami groteski a emocjonalnie wiarygodną historią o dojrzewaniu nietypowego bohatera.

Punktem wyjścia autora jest ogranie podwójnego znaczenia słowa “błyskotliwy”. Nie, to, które nam najpierw przychodzi na myśl, nie jest w tym świecie znaczeniem prymarnym. Główny bohater, Zygmunt, od urodzenia jest jednym z nielicznych błyskotliwych. Co to znaczy tak naprawdę, być człowiekiem-lampą i swym blaskiem oślepiać innych? Skąd bierze się taka odmienność? Zgodnie z założeniami weirdowej konwencji, autor nie wyjaśnia, bo i nie musi – wszystko, co nam potrzebne, to fakt, że Zygmuntowi już w dzieciństwie przykręcono na głowie abażur, tytułowe nakręcie głowy.

Błyskotliwych jest niewielu, a mimo to kultura w ich świecie przedstawia ich jako potwory. Zygmunta i jemu podobnych od dzieciństwa uczono, jakie bestie kryją się pod abażurami. Jak bardzo błyskotliwi są niebezpieczni, jak bardzo powinni być wdzięczni, że w ogóle pozwala im się przebywać wśród zdrowych i poza abażurami nie zakłada się im na pyski kagańców. Również wzorce, jakie tamtejsza kultura pokazuje błyskotliwym, są jednoznaczne – społeczeństwo widzi w nich potencjalnych zamachowców, morderców i potwory, gdyż wybuch światła błyskotliwego jest zabójczy dla znajdujących się w pobliżu zwykłych ludzi (dla samego błyskotliwego takoż, ale kogo to obchodzi…).

Historię Zygmunta w “Nakręciach głowy” opowiada nam zdystansowany, wszechwiedzący, lekko ironiczny trzecioosobowy narrator, zmieniający się czasami w narrację z punktu widzenia bohatera. Oczyma narratora oglądamy historię bohatera – od narodzin do śmierci – skupioną wokół klasycznych problemów dojrzewania: poszukiwania bratniej duszy, prób romansu, buntu przeciwko ograniczeniom i przeciw społeczeństwu, próbę znalezienia swojego miejsca w świecie… Brzozowski nigdy nie ześlizguje się w tym tekście w prostą alegorię, w próbę wskazania, metaforą kogo mieliby być błyskotliwi – i dzięki za to wszelkim bogom literatury, bo dzięki temu jego tekst pozostaje niejednoznaczny i zagadkowy, wymykający się prostym, moralizującym interpretacjom.

Na schemat obyczajowej de facto opowiastki o dziejach bohatera nakłada się w pewnym momencie drugi typ konwencji. Z rozczarowanym do świata i ludzi Zygmuntem nawiązuje kontakt sekretna, znana tylko z awanturniczych opowieści organizacja: Stowarzyszeniu Abażurzystów, będące zbrojnym podziemiem błyskotliwych. Oczywiście okazuje się, że w tym wszystkim czai się i spisek normalnych, i wielka rola, jaką błuyskotliwi odegrali w historii świata…. Brzozowski pomysłowo ogrywa tu (i odwraca) konwencje szpiegowskiego thrillera. Zwerbowany metodami znanymi doskonale z powieści szpiegowskich, Zygmunt zaczyna eksplorować swoją wrodzoną błyskotliwość, by w końcu zrzucić okowy abażuru, spuścić ogary idei ze smyczy i – no cóż, łatwo mu poszło znalezienie tej super-zakonspirowanej organizacji, prawda? A każdy, kto czytał/oglądał dobre thrillery polityczne, wie, co to znaczy, kiedy za łatwo idzie nam dostanie się do supertajnej komórki agentury…

Za bodaj najmocniejszą stronę opowiadania Brzozowskiego, poza nieokiełznaną wyobraźnią (która spodobała mi się u tego autora już wcześniej) uważam to, jak udało mu się, nie rezygnując z absurdu i groteskowości, poprowadzić swoje postacie tak, by budziły w czytelnikach sympatię i rzeczywiste współczucie. Ani szukający swego miejsca i buntujący się przeciw własnej kondycji Zygmunt, ani za wszelką cenę próbująca wpisać się w społeczne konwencje Natalia, która, choć sama błyskotliwa, nazywa normalnymi zwykłych ludzi i stara się żyć, jak oni, nie są tylko autorskimi zabawkami ani rekwizytami w opowiadaniu: przy całym absurdzie punktu wyjścia autor charakteryzuje ich subtelnie i wiarygodnie, a dzięki temu sprawia, że ich losy obchodzą czytelnika i wywołują wzruszenie, gniew, przejęcie. To jest przy tym bardzo udany tekst także stylistycznie, ogrywający pomysłowo dwuznaczność błyskotliwości i wypalenia, twórczo pogrywający konwencjami. Na pewno zalicza się do moich ulubionych w tym tomiku i uważam, że zdecydowanie wart jest uwagi w kontekście ewentualnych nagrodowych nominacji.

Ilustracja stąd

GDZIE ZNALEŹĆ: W tomie Weird Fiction po polsku, tom I, wydawnictwa Phantom Books. To samo opowiadanie we wcześniejszej wersji można przeczytać na stronie portalu Nowej Fantastyki.

ZA ILE: Obecnie w sklepie Okolicy Strachu za 28 PLN

DLA KOGO: Dla lubiących weird fiction, absurd, lekką groteskę – ale niekoniecznie już np. bizarro. Dla osób ceniących inteligentne gry z językiem i konwencjami oraz wiarygodne, nawet jeśli dziwne, postacie.

UWAGI: Na liście pomocniczej do Nagrody im. Janusza A. Zajdla są jeszcze dwa inne opowiadania tego autora: szort “Śladami Kartezjusza” w “NanoFantazjach 2” (Fantazmaty) i błyskotliwe (pun intended) “Smuteczkowe promieniowanie tła” w Snach umarłych 2020, t. 1, o którym to tekście prawdopodobnie jeszcze tu napiszę.

Uwaga dla dociekliwych: tak, w tym samym zbiorze, co “Nakręcia głowy”, jest i moje opowiadanie. Nie, nie dlatego chwalę teksty z tego zbioru XD.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s