Małe Licho i całkiem spore kłopoty

Marta Kisiel, Małe Licho i lato z diabłem, il. Paulina Wyrt, Wydawnictwo Wilga 2020

Uwaga: recenzja zawiera spojlery.

Okładka “Małego Licha i lata z diabłem”. Źródło: strona autorki

W trzeciej odsłonie przygód Bożka (który oprócz dwóch aniołów dorobił się również diabła – no, biesa – stróża) dziesięcioletniemu bohaterowi przyjdzie zmierzyć się z dwoma poważnymi problemami. Pierwszym są potwory z zaświatów, drugim, w sumie co najmniej równie skomplikowanym – nielubiany kolega z klasy, spotkany w mocno niefortunnych okolicznościach.

Marta Kisiel debiutowała prozą raczej lekką i humorystyczną – i tę umiejętność bawienia czytelnika widać nadal w jej twóczości, zwłaszcza w tej dla dzieci. Element humorystyczny przede wszystkim stanowią tu postacie poboczne, w tym te fantastyczne – Licho, czort Bazyl, obecne trzecioplanowo istoty z domu Bożka. Autorka ogrywa znanych już czytelnikom bohaterów i ich charakterystyczne, rozpoznawalne cechy. Licho nadal ma alergię na własne pierze, uwielbia słodycze i kocha sprzątać, Bazyl dalej sepleni i ma dar pakowania się w kłopoty, widma ze strychu nadal bawią swoją mocno filmową niemczyzną, a Krakers gotuje. Druga sfera to oczywiście humor języka, od specyficznej dla tego cyklu Kisiel narracji po żarty słowne.

Narracja jest w cyklu o Lichu prowadzona, że się tak wyrażę, konsekwentnie zmiennie. Narracja z punktu widzenia bohaterów – głównie Bożka, ale tutaj, chwilami, także jego, powiedzmy, arcywroga imieniem Witek – uzupełniona jest spojrzeniem narratora wszechwiedzącego, z sympatią, ale też z odrobiną lekkiej pobłażliwości i takiego trochę baśniowego dystansu, co nadaje całości tekstu lekko bajkowy ton. Ton, który bardzo sympatycznie współgra z jednym głównym wątkiem książki – i bardzo efektownie kontrastuje z tym drugim.

Ten pierwszy wątek to – lato. Lato i wakacje. Ten wątek jest bardzo klasyczny, w literaturze dziecięcej i wczesnomłodzieżowej pojawia się wielokrotnie, a Marta Kisiel ładnie i subtelnie go tutaj ogrywa. Widać to jej umiejętności pisania i z humorem, i lirycznie – opis łąki cioci Ody, rowerowych przejażdżek, lodów, noclegów pod namiotem mają klimat klasycznej dziecięcej prozy.

No ale.

Zaczęłam od wzmianki o humorze w pisarstwie Kisiel, ale przecież tam jest nie tylko humor i nie tylko pogoda. Ona zarówno swoimi powieściami dla dorosłych (zwłaszcza cyklem wrocławskim), jak i tym, jak ograła na przykład Króla olch w pierwszej części przygód Bożka udowodniła już dawno, że potrafi znakomicie tworzyć nastrój gotyckiej, opresyjnej grozy. I – jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało w kontekście książki dla dzieci – tu też wychodzi jej to znakomicie. Bo przygody Bożka i wplątanego w nie trochę z przypadku Witka bynajmniej nie ograniczą się tym razem do słodyczy, słońca i spania pod namiotem.

Obok jednak codziennych przyjemności i fantastyczno-niesamowitych przygód w powieści Marty Kisiel jest jeszcze jedna historia: a mianowicie historia spotkania z Witkiem. I to jest coś, za co ja, czytelniczka dorosła, ale literaturę dziecięcą lubiąca, dodatkowo tę powieść cenię.

Tak jak w poprzednich częściach, tak i Małym lichu i lecie z diabłem autorka porusza – nienachalnie i subtelnie – także i tematy, że tak powiem, życiowe. Tu akurat jest to problem niechęci Brożka do Witka – chłopcy znają się ze szkoły, a serdeczną niechęć, jaką z niej wynieśli, twórczo rozwijają na wakacjach. Bardzo się cieszę, że autorka nie poszła w najprostsze rozwiązanie, że nie zrobiła Witka klasowym przemocowym chuliganem. Witek to inny rodzaj klasowego nerda niż Bożek – kocha przyrodę i został wychowany w poczuciu absolutnej wyższości swoich “dorosłych” zainteresowań nad pasjami kolegów, w tym – nad Bożkową miłością do mitów i baśni. Obaj jednak są raczej szkolnymi outsiderami, obaj też są, z tych czy innych powodów, samotni; i kiedy się przekonają, że jednak jakoś się dogadują, uczyni to ich życie ich obu – a przynajmniej wakacje – zdecydowanie przyjemniejszymi.

Generalnie – to jest bardzo sympatyczna, pogodna i niegłupia książka dla dzieciaków. Dorosłej mnie się – w swojej kategorii – podobała, teraz zamierzam przetestować ją na rówieśniczce Bożka. I z przyjemnością poczekam na kolejną część.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s