Zew Zajdla: opowiadania (2). Krzysztof Matkowski, “Siej kwiaty, zbieraj ogień”

Z cyklu notek o tekstach, które ja sama w tym roku chciałabym widzieć nagrodzone Nagrodą im. Janusza A. Zajdla, dziś jeszcze jeden tekst z Fantazmatowego zbioru Dragoneza: opowiadanie Krzysztofa Matkowskiego “Siej kwiaty, zbieraj ogień.

UWAGA: Dalsza część analizy zawiera spojlery. Przejdź na koniec (po drugiej ilustracji), po krótką bezspojlerową rekomendację.

Ilustrator: Zuzanna Malkowska (Siej kwiaty, zbieraj ogień). Źródło: strona Fantazmatów

Dragoneza to tom opowiadań o smokach, mniej lub bardziej oryginalnie podchodzących do tematu – a nie ma w tym zbiorze, moim zdaniem, tekstu oryginalniejszego koncepcyjnie i fabularnie niż opowiadanie Matkowskiego.

Smok w tym tekście niesie ze sobą skojarzenia z ogniem, czerwienią, dymem, żółcią, wieloma głowami. Oczywiste, na pozór – ale idźcie i zobaczcie, co Matkowski z tym robi. Jak, ogrywając klasyczne motywy związane z wyglądem smoka, jednocześnie im zaprzecza, neguje je i tworzy coś nowego. Sporo czytam, ale takiego smoka, wdzierającego się w codzienną rzeczywistość dziecięcych wakacji gdzieś we wschodniej Polsce, wrastającego w życie bohaterów tysiącem apokaliptycznych kwiatów – takiego smoka jeszcze nie widziałam.

Jednocześnie, odmieniając wizerunek smoka, Matkowski nie przemienia jego natury. To nie jest tekst z gatunku „sympatyczne smoki a la Naomi Novik” ani nawet opowieść o pradawnych, przemądrych, nieludzkich istotach. Matkowski sięga w „Siej kwiaty…” do tradycji opowieści o smoku-potworze, o kusicielskiej bestii, która daje, odbiera i uzależnia. Potwór Matkowskiego nie mówi, ani razu w tekście nie słyszymy jego głosu, ale jednocześnie przez cały czas czujemy jego obecność: suchy, gorący oddech chciwości, gorzki posmak klęski i niespełnienia.

To jest tekst o smoku, ale i, przecież, o ludziach. To nie jest pierwsze opowiadanie tego autora, jakie czytam, i nie pierwszy raz pokazuje on, że potrafi kreować postacie jednocześnie mało sympatyczne, niespecjalnie miłe, a jednak – budzące przy tym emocje czytelnika, angażujące, domagające się zrozumienia, a i nieraz współczucia. Takie jest główny bohater tego opowiadania – chętna ofiara smoka, nieoczekiwany smokobójca.  Trochę trudno mu się jednak dziwić, że tą ofiarą został, że uległ pokusie, i trudno po zakończeniu lektury nie pozostać z pamięcią ceny, jaką za to zapłacił. Z kolei postacie poboczne w tym tekście, często naszkicowane paroma kreskami, obecne przez chwilę – kuzyni, Sara, wuj Konrad, rodzice bohatera – żyją; są wiarygodni i psychologicznie prawdziwi.  

Do tego dochodzi jeszcze jedno: bezbłędne IMHO wyczucie stylistyczne autora. Matkowski tam, gdzie chce, potrafi być impresyjny i poetycki, ale moment potem przechodzi do potocznego, codziennego i naturalnego rytmu i stylu dialogów albo do zmysłowości opisów takich, jak otwierająca i zamykająca tekst klamra ze wspomnieniem smaku czereśni. Narracyjnie opowiadanie też jest konsekwentne i przemyślane: opowiadając, teoretycznie, w prostej chronologii od początku do końca, narrator jednak co jakiś czas rzuca nam sugestie co do dalszych wydarzeń, podpowiedzi tego, co nas i jego samego jego czeka – jak w tym impresyjnym momencie, kiedy mówiąc o swoich wspomnieniach bohater-narrator jednocześnie je przywołuje i dystansuje się od nich, mówi o ich prawdziwości i o tym, jak wyblakły, podsumowując to krótkim Smok daje i smok odbiera.  

I może na koniec powtórzę coś, co napisałam kiedyś, komentując to opowiadanie na Facebooku. Dla mnie ono, przy wszystkich ogromnych różnicach stylu, realiów i literackiej koncepcji, wywodzi się z podobnego myślenia o przetwarzaniu legend, co pierwszy tekst w “Wodach głębokich jak niebo” Anny Brzezińskiej. I tak, uważam Brzezińską za jedną z najwybitniejszych postaci obecnej polskiej literatury, nie tylko fantastycznej – i to trochę mówi o nadziejach, jakie, jako czytelniczka, wiążę z dalszą karierą autora „Siej kwiaty, zbieraj ogień”. Jest to jedno z moich dwóch opowiadań roku, i to chyba nie tylko w skali polskiej fantastyki – a o tym drugim pewnie też napiszę niedługo.

Okładka antologii Dragoneza. Źródło: strona Fantazmatów

GDZIE ZNALEŹĆ: Antologia Dragoneza, opublikowana przez Fantazmaty.

ZA ILE: do ściągnięcia za darmo

DLA KOGO: jeżeli lubisz nietypowe opowieści o smokach, od mega-szybkiej akcji ważniejsza jest dla ciebie gęsta atmosfera i klimat, istotna jest dla ciebie psychologiczna wiarygodność postaci, cenisz autorów o wyrazistym, artystycznym stylu, lubisz pisarstwo Harlana Ellisona i sposób myślenia o przetwarzaniu legend Anny Brzezińskiej, zastosowany do współczesnych realiów. Albo jeżeli znasz i lubisz dowolne inne opowiadanie tego samego autora.

Jeżeli komuś potrzeba informacji, jak nominować i głosować, albo w ogóle, o co chodzi z o co w ogóle chodzi z tą nagrodą, to wszelkie informacje są na początku poprzedniej notki z tego cyklu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s